Logo Gmina Radzanów

Sławni ludzie

Sławni ludzie  

"ZJAWISKO ZWANE HENRYK SIENKIEWICZ" - CZYLI NAJKRÓTSZA BIOGRAFIA AUTORA "TRYLOGII".

 

 

Powyższe określenie prof. J. Krzyżanowskiego w pełni oddaje istotę osobowości wybitnego pisarza i jego wspaniałej twórczości - Henryka Sienkiewicza (1846-1916).

Mówi bowiem jak bardzo popularny i sławny w kraju i na świecie, a także jak wysoko ceniony (nagroda Nobla w 1905 roku) był autor Trylogii, Krzyżaków, Quo vadis, W pustyni i w puszczy - i innych utworów.

Żył i tworzył w latach niewoli narodowej, a swoje dzieła pisał programowo " ku pokrzepieniu" serc rodaków.

 

Malował w nich wspaniałą polszczyzną bohaterstwo przodków i chwałę oręża polskiego w dawnej Rzeczypospolitej. Wołał, aby Polacy - prześladowani przez zaborców - nie tracili ducha, aby wierzyli w odrodzenie wolnej Ojczyzny. Nazwano go "hetmanem ducha" i "krzepicielem serc", a jego powieści historyczne były traktowane jako podręczniki historii i cenione niemal jak Biblia.

Miało to miejsce zwłaszcza w Wielkopolsce, na Mazurach i na Śląsku, gdzie restrykcje germanizatorów i rusyfikatorów były największe. Pisarz występował też na łamach prasy (krajowej i zagranicznej) w obronie prześladowanych dzieci polskich z Wrześni, Poznania i Torunia.

Za to niezłomne budzenie ducha polskości wdzięczny naród podarował mu w hołdzie pałacyk i majątek ziemski w Oblęgorku k. Kielc. Sienkiewicz mocno akcentował, że jest pisarzem polskim.

W Sztokholmie przed królem Oskarem II, w czasie uroczystości odbioru nagrody Nobla, mówił z patriotycznym żarem: "Głoszono Polskę umarłą, a oto jeden z dowodów, że ona żyje.

Głoszono ją podbitą, a oto nowy dowód, że umie zwyciężać!" Swój wielki autorytet H. Sienkiewicz wykorzystał też wspaniale w czasie w I wojny światowej, stając na czele Komitetu Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce (wraz z I. Paderewskim).

Ta akcja humanitarna przyniosła wielkie wpływy (20 mln koron austriackich), dając pisarzowi sławę i uznanie w społeczeństwie. Sienkiewicz głosił konsekwentnie, że "idea Ojczyzny powinna zawsze zajmować I miejsce w życiu każdego Polaka".

Pisarz zmarł w 1916 w Vevey (Szwajcaria) - w przededniu odzyskania niepodległości przez Polskę. Przed śmiercią podobno powiedział z żalem: "Mój Boże, nie doczekam wolnej Polski". Jego prochy sprowadzono do Ojczyzny kilka lat później (1924r.). Zostały złożone w krypcie katedry św. Jana w Warszawie obok grobu I prezydenta Wolnej Rzeczypospolitej - Gabriela Narutowicza. Znany poeta L. Staff powiedział wtedy jakże trafnie i pięknie: "Wraca ostatni z niekoronowanych królów Polski, mistrz naszej świętej mowy".

 

KAMIENNYM POMNIKIEM Z TABLICĄ MEMORATYWNĄ W GROTKACH CZCIMY ZWIĄZKI RODOWE HENRYKA SIENKIEWICZA Z ZIEMIĄ BIAŁOBRZESKĄ

 

 

Biografią wielkiego pisarza i jego twórczością zajmowałem się już w czasie studiów filologicznych w Toruniu i Opolu (temu tematowi poświęciłem swoją pracę magisterską).

Po latach podjąłem ten temat w kilku swoich artykułach (w pięciu). Odkrywając nowe fakty, napotkałem - ku mojemu radosnemu zdziwieniu - krótką informację w regionalnym dzienniku "Słowo Ludu" (lata 50-te ub. wieku?) o tym, że korzenie RODOWE przodków Henryka Sienkiewicza tkwią w pobliskich GROTKACH - obecnie gm. Radzanów powiat białobrzeski.

Idąc jej tropem, poznałem kilka artykułów i odpisów z akt kościelnych Parafii Bukówno (Słowo Ludu, Gazeta Białobrzeska, periodyk "Ave" wyd. przez Kurię Diecezjalną w Radomiu, miesięcznik "Oświata Radomska" wyd. przez KOiW w Radomiu) i Kronikę Biblioteki w Grotkach, napisaną przez wieloletnią bibliotekarkę tej placówki - p. Annę Narożnik.

Zarówno te zapiski, jak i dwukrotny wywiad z autorką "Kroniki" (mającej duże zacięcie regionalistyczne) skłoniły mnie do napisania niniejszego, syntetycznego opracowania o związkach rodowych Sienkiewiczów z naszą Ziemią Białobrzeską, jak i utrwalenia tych związków w postaci pomnika z kamienia wraz z tablicą memoratywną (z treścią mojego autorstwa).

Inicjatywę tę, jako promującą region białobrzeski, przedstawiłem najpierw w Starostwie Powiatowym w Białobrzegach, gdzie została przyjęta bardzo życzliwie, a nawet z aplauzem.

Starosta - p. Andrzej Oziębło - zadeklarował ufundowanie tablicy przez Starostwo, zaś p. wicestarosta - Adam Bolek - wspólnie ze mną uczestniczył wielokrotnie w rozmowach i w wizualizacji śladów po nieistniejącym już dworku Sienkiewiczów oraz w wyborze miejsca w Grotkach, gdzie ten pomnik stanie.

Dodam, że bardzo życzliwie przyjęła nas rodzina p. Haliny i Witolda Liwińskich oraz p. Wiktor Witkowski, mający obecnie swoje domostwa na miejscu dawnego dworku.

Wspólnie z p. Anią Narożnik, a także z p. Marzeną Pruszkiewicz - nauczycielką, a przedtem dyrektorką PSP w Rogolinie, noszącej imię H. Sienkiewicza od 2006 r., oraz z p. Krystyną Smolińską - dyr. Gimnazjum w Zakrzewie k. Radomia, (której szkoła też nosi imię Henryka Sienkiewicza) - i w asyście przedstawicieli uczniów obu tych szkół - przeszliśmy nad stawy i groble pamiętające czasy Sienkiewiczów, dokumentując pobyt licznymi zdjęciami, a p. Halina Liwińska zainicjowała nawet "wykopki archeologiczne" na miejscu fundamentów dawnego dworku, dokopując się licznych fragmentów cegieł, którymi zostaliśmy obdarowani.

W tym miejscu chciałbym dodać, że pomysł pomnika w Grotkach, upamiętniającego gniazdo rodowe Sienkiewiczów, przedstawiłem już przed paroma laty w rozmowie z ówczesnym wójtem gminy Radzanów - p. Stanisławem Fatkiem. Zaakceptował go życzliwie, ale, niestety, Jego przedwczesne odejście przerwało realizację tego projektu.

PRZODKOWIE HENRYKA SIENKIEWICZA W GROTKACH

W tej części przedstawię gniazdo rodowe Sienkiewiczów w Grotkach (RODOWE - a nie rodzinne gniazdo pisarza, który ur. się już w Woli Okrzejskiej na Podlasiu).

Sięgnę wstecz o trzy pokolenia przodków Henryka Sienkiewicza, a więc do jego pradziadów, dziadów i rodziców. Korzenie rodu Sienkiewiczów w naszym regionie sięgają II p. XVIII wieku.

Wtedy to przybył na Ziemię Radomską z powiatu trockiego na Litwie, Michał Sienkiewicz (1725-1795) - pradziad Henryka Sienkiewicza. Był on spolszczonym Tatarem, uczestnikiem Konfederacji Barskiej (1772), nobilitowanym za zasługi wojenne dla Rzeczypospolitej.

Po ożenku z Marią z Ługowskich - Sienkiewiczowie osiedli w parafii Świerże k. Kozienic, gdzie Michał był zarządcą dóbr.

Następnie Sienkiewiczowie przenieśli się do Smogorzowa k. Przysuchy (tu Michał został pochowany w kaplicy kościoła pw. Św. Krzyża). Z kolei (jak podaje ks. St. Makarewicz ("Ave" nr 5, 32) - ok. r. 1773 weszli w częściowe posiadanie Grotek, choć do dziś nie zachowały się akta metrykalne parafiiBukównoinformująceotym.Potwierdzatojednakznanyregionalista z Radomia - Cz. T. Zwolski- nazywając ich "pierwszymi dziedzicami Grotek".

Natomiast w aktach bukowieńskiego kościoła, syn Michała i Marii: Józef Sienkiewicz (1773-1852) - dziad autora "Trylogii" określany jest w r. 1828 jako kolator (dobrodziej) kościoła w Bukównie. Ten sławny napoleończyk i legionista gen. J. H. Dąbrowskiego, a wcześniej (1794 r.) powstaniec kościuszkowski - za liczne zasługi w wojskach narodowych dosłużył się stopnia pułkownika. Był on trzykrotnie żonaty. Jego II żoną była Anna Kolumna Oborska ur. w Grotkach.

Babcią Henryka Sienkiewicza jest jednak dopiero Tekla z Niewodowskich Sienkiewiczowa - żona Józefa z jego trzeciego małżeństwa. Dziad wielkiego pisarza zmarł w Grotkach w r. 1852.

Jak podaje ks. St. Makarewicz "jako szlachcic i kolator świątyni został zapewne pochowany pod którymś z ołtarzy w kościele w Bukównie" (Ave nr 33/165), apelując zarazem pięknie, aby ten fakt upamiętnić tablicą epitafijną w tejże świątyni.

Jednym z czworga dzieci z trzeciego małżeństwa Józefa i Tekli Sienkiewiczów jest Józef Paweł Ksawery Sienkiewicz (ur. ok. 1813 zm. 1896) - ojciec naszego noblisty. W aktach jest nazywany dziedzicem Woli Kaszewskiej, obywatelem Potkanny (par. Wrzos), dzierżawcą Wygnanowa (par. Wrzeszczów) oraz dziedzicem Grotek.

Podtrzymał on tradycje żołnierskie rodu, biorąc udział jako siedemnastolatek w powstaniu listopadowym (1830-1831). W powszechnej opinii wśród okolicznej braci-szlachty był uznawany jako prawy i gorący patriota, a zarazem "dusza towarzystwa".

Józef Sienkiewicz (junior) ożenił się posażną panną, mającą rodzinne koneksje arystokratyczne - Stefanią Cieciszowską - matką pisarza. Była ona spokrewniona z senatorskimi rodami Lelewelów i Łuszczewskich z Podlasia.

Ze względu na lepsze warunki dla połogu autor "Quo vadis" ur. się właśnie na Podlasiu - w Woli Okrzejskiej. Rodzice pisarza zostali jeszcze przez kilka lat w Grotkach, ale w latach 50-tych XIX wieku musieli z powodów ekonomicznych sprzedać podupadający majątek i przenieść się na Podlasie.

Po upadku powstania styczniowego i po uwłaszczeniu chłopów - w warunkach ofensywnego pozytywizmu - stali się oni przedstawicielami licznej grupy drobnej szlachty, o której mówiono: "wysadzeni z siodła". Zanim to jednak nastąpiło, przyszły powieściopisarz przyjeżdżał nieraz jako dziecko z Podlasia do Grotek. Wspomina o tym Cz. T. Zwolski w swym artykule (Oświata Radomska). Pisze o tym także w swych zapiskach bibliotekarskich Anna Narożnik, utrwalając fakt, że mały Henryk po przyjeździe do Grotek służył jako ministrant na mszy św. w kościele parafialnym w Bukównie.

Fakt ten potwierdził nieżyjący już proboszcz kościoła w pobliskim Radzanowie - ks. Stanisław Wydra.

Z tradycji rodzinnej i gminnej wynika zaś (jak mówi w wywiadzie p. A. Narożnik), że dziedzice Grotek - dziadowie i rodzice Henryka Sienkiewicza - byli lubiani i szanowani przez miejscowych włościan, czego dowodem jest np. fakt, że nadawali imię "Tekla" swoim córkom, upamiętniając w ten sposób dobroć Babci pisarza, noszącej właśnie to imię. Warto tu podać fakt związany z Białobrzegami.

Otóż młodsza siostra ojca pisarza - Elżbieta - poślubiła w roku 1834 w Bukównie - Józefa Muszalskiego -"kapitana korpusu inżynieryjnego komunikacji lądowej i wodnej z Warszawy", pracującego następnie jako specjalista na posterunku komunikacji wodnej na Pilicy - w Białobrzegach.

Małżeństwo często gościło w pobliskich Grotkach. Pisarz chyba bardzo lubił wujka - inżyniera, bo wiele lat później z wielka sympatią namalował postać o tym nazwisku - kapitana Muszalskiego w "Panu Wołodyjowskim". Dodajmy, że H. Sienkiewicz bywał też w pobliskich Falęcicach jako gość dziedzica Mysyrowicza (por. R. Wielgomas - GB nr 5/05).

W Białobrzegach rozgrywa się też humorystyczna przygoda dwu bohaterów powieści historycznej Sienkiewicza "Na polu chwały" (z 1905r.), o zwycięskiej wyprawie króla Jana III Sobieskiego na Turków pod Wiedniem.

PODSUMOWANIE

Pragnę na zakończenie podkreślić życzliwe i autentyczne zaangażowanie urzędów, instytucji i wielu osób w realizację zadania utrwalającego pamięć zasłużonego dla Rzeczypospolitej rodu Sienkiewiczów w GROTKACH - pradziadów, dziadów i rodziców wielkiego pisarza noblisty - Henryka Sienkiewicza. Który - powtórzmy to - bywał tu nieraz jako dziecko.

Cieszy pełna akceptacja projektu jego uczczenia w postaci kamiennego pomnika (z tablicą memoratywną i inskrypcją) - ze strony Starostwa Powiatowego w Białobrzegach w osobach starosty: 

  • p. Andrzeja Oziębło i wicestarosty
  • p. Adama Bolka, Urzędu Gminy w Radzanowie w osobach wójta
  • p. Sławomira Kruślińskiego i zastępcy wójta
  • p. Magdaleny Leśnowolskiej 
  • sołtysa Grotek - p. Agnieszki Gocel
  • regionalistek p. Anny Narożnik z Grotek
  • p. Marzeny Pruszkiewicz z PSP im. Henryka Sienkiewicza w Rogolinie,
  • a także pp. Haliny i Witolda Liwińskich
  • p. Wiktora Witkowskiego oraz pp. Matrackich- mieszkających na miejscu dawnego dworku Sienkiewiczów, deklarujących opiekę nad pomnikiem

To bezinteresowne zainteresowanie i konkretna pomoc w postaci ufundowania tablicy przez Starostwo, przygotowanie kamienia i zagospodarowanie otoczenia pomnika przez Urząd Gminy w Radzanowie i Sołectwo w Grotkach oraz bardzo żywe i życzliwe zainteresowanie mieszkańców Grotek, pozwala nam mocno wierzyć w sens działań promujących region - naszą małą - najbliższą Ojczyznę.

Piszę te słowa z ogromną satysfakcją jako inicjator opisanego zadania oraz autor niniejszego opracowania i treści tablicy pamiątkowej.

Dodam, że szczególnie mocno dało mi się zauważyć to zaangażowanie w czasie kolejnego, poszerzonego spotkania w Urzędzie Gminy w Radzanowie - 11.08.2011r., w którym uczestniczył wicestarosta białobrzeski, wójt i zastępca wójta z Radzanowa, sołtys Grotek, w/w regionaliści, a także przedstawiciele mieszkańców Grotek.

Zostały omówione i przydzielone do realizacji konkretne zadania - urzędom, szkołom z terenu gminy i poszczególnym osobom.

Wierzymy wszyscy w pomyślną realizację Sienkiewiczowskiego pomnika w Grotkach i w jego uroczyste otwarcie 10 listopada 2011r.

My wszyscy, którzy zaangażowaliśmy się w jego wzniesienie, już teraz polecamy rodowy pomnik Sienkiewiczów w Grotkach dalszej troskliwej opiece lokalnych urzędów, parafii w Bukównie i Radzanowie oraz mieszkańców Grotek, a zwłaszcza życzliwej pamięci i trosce nauczycieli i uczniów ze szkół w Rogolinie, Bukównie i Czarnocinie.

Rajdy rowerowe i wycieczki młodzieży szkolnej do utrwalonego w kamieniu gniazda rodowego Sienkiewiczów - organizowane cyklicznie pod opieką wychowawców - mogą się stać atrakcyjną i żywą lekcją naszej historii i literatury, a zarazem promocją dla Grotek i ich mieszkańców, a także całej społeczności gminy Radzanów i powiatu Białobrzegi.

Nie wolno nam zaprzepaścić tej wspaniałej okazji, bo jak powiedział poeta:

"Być może są ziemie piękniejsze, lecz sercu najbliższa jest ziemia rodzinna"

- ziemia naszych ojców i dziadów. Miłość do niej wyssaliśmy z mlekiem matki. Dlatego zawsze powinniśmy ją darzyć miłością czystą, a więc najpiękniejszą. Przecież jest to nasza ziemia ojczysta, błogosławiona ziemia - nasza ziemia święta...".

 

Henryk Morawski - regionalista, czł. BTK i Zw. Lit. Polskich

 

Dionizy Czachowski - Uczestnik bitwy radzanowskiej  

 

Dionizy Feliks Czachowski (ur. 6 kwietnia 1810 w Niedabylu, zm. 6 listopada 1863), pułkownik, był naczelnikiem wojennym województwa sandomierskiego w powstaniu styczniowym.

Na początku XVIII wieku Czachowscy byli właścicielami majątków ziemskich w województwach: brzesko-kujawskim, warszawskim i płockim, a przez związki małżeńskie weszli w posiadanie dużych fortun na Ukrainie i na Podolu. Józef Czachowski i Joanna z Krzyżanowskich, rodzice Dionizego, byli już tylko właścicielami Niedabyla i Starej Wsi w powiat radomskim. Przez matkę, która była rodzoną siostrą Justyny z Krzyżanowskich, żony Mikołaja Chopina, był Czachowski spokrewniony z Fryderykiem Chopinem. Po sprzedaży majątku i rychlej stracie rodziców wychowaniem małoletniego Dionizego zajęła się ciotka Scholastyka z Czachowskich Badowska Gimnazjum pijarskie prawdopodobnie ukończył w 1829 w Radomiu[potrzebne źródło]. W ciągu lat paru dzierżawił różne majątki w Radomskim. O udziale Czachowskiego w powstaniu listopadowym nie wiemy nic pewnego, żeniaczka jego z Eufemią Kaliszówną, córką właścicieli ziemskich w 1831, wskazuje raczej, że wówczas za broń nie chwycił.

Odziedziczywszy w 1839 po swej babce Katarzynie z Humięckich Czachowskiej znaczny majątek Worobijówkę na Ukrainie w powiat kaniowskim, wkrótce się tam przeniósł z całą rodziną, składającą się oprócz żony z córek, Józefy, Marianny, Julii i syna Karola. W Worobijówce przychodzą jeszcze na świat dzieci: Klementyna, Adolf i Eufemia. W 1849 owdowiał, a dorobiwszy się na kresach znacznej fortuny, przeniósł się z końcem 1860 w sandomierskie. W okresie manifestacyjnym należał do organizacji narodowej i na pogrzebie pięciu poległych wystąpił już z kokardą na ramieniu jako delegat województwa sandomierskiego. W przewidywaniu orężnej z wrogiem walki nabył Czachowski jesienią 1862 od władz rosyjskich większą ilość wybrakowanych koni które, przyuczone do obrotów wojennych, były dla powstania cennym nabytkiem.

Jakoż, gdy uderzyła godzina czynu, w 1863, wyruszył Czachowski na punkt zborny pod Świętym Krzyżem, gdzie organizował się oddział Prędowskiego. Osobiste zalety Czachowskiego, jak wrodzona odwaga, znajomość terenu, nieugięta wola i żelazne zdrowie, kwalifikowały go mimo braku wykształcenia wojskowego jak najlepiej. Pod Langiewiczem mianowany przejściowo szefem sztabu, dowodził następnie trzecim batalionem, który pod jego ręką odznaczał się karnością i męstwem. Na czele tegoż wysunięty do Suchedniowa celem zabezpieczenia organizowania się oddziału Langiewicza w Wąchocku, wykazał Czachowski niepospolity talent, odpierając zawczasu przemoc rosyjską, dzięki czemu Langiewicz mógł opuścić ze swym jeszcze niezorganizowanym oddziałem tę miejscowość, niedogodną do przyjęcia bitwy. Akcji Czachowskiego zawdzięczał również Langiewicz wycofanie się swoje spod klasztoru świętokrzyskiego do Staszowa, gdzie znów Czachowski wytrzymał przez dłuższy czas ogień nieprzyjacielskiej piechoty, którą zmusił do odwrotu. W wielkiej bitwie pod Małogoszczem (24 lutego) batalion Czachowskiego zasłaniał również odwrót Langiewicza bardzo skutecznie. Bił się następnie Czachowski mężnie pod Pieskową Skałą, pod Chrobrzem, wreszcie pod Grochowiskami. Walcząc tam na prawym skrzydle linii bojowej, uderzył całą siłą na nieprzyjacielskie kolumny, przebił się przez nie i mimo straty kilkudziesięciu ludzi dostał się do lasu, opuszczając rozsypujący się korpusik dyktatora. Podążył teraz forsownymi marszami, ocierając się o placówki roś. oddziałów Czengieiego, w kierunku wschodnim i stanął znów w lasach świętokrzyskich.

Mianowany przez Rząd Narodowy naczelnikiem wojennym województwa sandomierskiego, powołał pod swoje rozkazy wszystkie oddziały, operujące na tym obszarze. Nadciągnął więc Władysław Kononowicz, przybył niesforny Gryliński, a od południa przyłączył się świetnie wyekwipowany oddział galicyjski pod Łopackim, wreszcie oddziaiki Wiszniewskiego, Figietty'ego i Stamirowskiego. Eminowicz, b. oficer austriackiego, mianowany szefem sztabu, i Dobrogojski, b. oficer rosyjskiego, zajęli się musztrą ochotniczych szeregów. Na czele zjednoczonych oddziałów urządził Czachowski demonstracyjny marsz w stronę Iłży, siejąc przestrach w okolicznych załogach rosyjskich. Wieczorem 15 kwietnia zajęły zjednoczone oddziały miasteczko Grabowiec i okolicę. Siły polskie liczyły w owej chwili około 2000 ludzi, z czego 540 przypadało na oddział Czachowskiego . Na wiadomość jednak o dośrodkowym ruchu oddziałów rosyjskich z Radomia, Opatowa i Staszowa Czachowski wyszedł z Grahowca, pragnąc ocalić miasto przed zemstą wrogów. Gryiiński, niezadowolony z tego kroku polskiego dowódcy, odłączył się ze swoim oddziałem i już nazajutrz został przez Klewcowa rozbity. Pozbywszy się niektórych oddziałów na skutek rozkazu Czachowskiego , odłączył się również Kononowi Czachowski Czachowski manewrował w puszczy iłżeckiej, a wyszedłszy stamtąd, natknął się pod Stefankowem (22 kwietnia) na silny oddział rosyjski Dońca-Chmielnickiego, którego pobił na głowę odwodząc do Szydłowca, gdzie oddziały partyzanckie wybiły resztki rosyjskich żołnierzy. Mimo zwycięstwa stracił w boju znakomitego oficera i instruktora Grzmota-Dobrogojskiego. Po wykonaniu kilku wyroków śmierci na szpiegach, co było następstwem odwetu za gwałty, mordy i rabunki Rosjan, Czachowski wymknął się przed pościgiem i uszedł w lasy radoszyckie. Z oddziałem swoim i Łopackiego pod Markowskim poszedł teraz Czachowski na Zwoleń, Tarłów, Ożarów, stąd ruszył w kierunku półn.-zach., gdzie pod Borią i Jeziorkiem (4-5 maja) stoczył zwycięską bitwę z Klewcowem.

Pod Rzeczniowem dokonał reorganizacji zjednoczonych oddziałów, tworząc trzy bataliony pod dow. Dolnickiego, Rogojskiego i Markowskiego; zaskoczony tu w marszu przez Rosjan, gdy walczący wspólnie w tej bitwie oddział Jankowskiego odłączył się od głównej kolumny, poniósł Czachowski klęskę, a ratując resztki swoich sił, cofał się na wschód ku Wiśle. W Solcu rozpoczęła się dezercja w oddziale Łopackiego, Czachowski więc rozbroił oddział, kazał broń zakopać i na czele 45 kawalerzystów zamierzał przejść w Lubelskie. Po sześciodniowej rozłące przybiegł Dolnicki z resztkami swego batalionu i poddał się pod dowództwo Czachowskiego. Po dokonaniu poboru ochotników w Ciepielowie pomaszerował Czachowski w lasy radomskie i koneckie; wykonał demonstracyjny ruch w stronę Radomia, a następnie pod Białobrzegami (29 maja) w kilkugodzinnej bitwie zmusił nieprzyjaciela do spiesznego odwrotu. Dnia 6 czerwca bił się Czachowski pod Bukownem w okolicach Przytyka ze znaczną kolumną rosyjską pod komendą pułk. Bułatowicza, 8 czerwca pod Rusinowem, 9 czerwca pod Rudą Przysuską. 10 czerwca pod Bobrzą w pobliżu Kielc. Wreszcie uparcie ścigany przez Ernrotha z Radomia i Czengierego z Kielc, pobity pod Ratajami, rozpuścił swój oddział w lasach wąchockich.

Po sześciomiesięcznych trudach Czachowski udał się do Krakowa, zamieszkał w kolegium pijarskim, potem przebywał w Dąbrówce pod Nowym Sączem, wreszcie w Mielcu, w którego okolicy formował się dla niego nowy oddział. W początkach września popadł Czachowski w jakiś bliżej nieznany zatarg z gen. Bosakiem i został przezeń zawieszony w obowiązkach dowódcy, ale widocznie niesnaski musiały się jakoś ułożyć, skoro 20 października przeszedł Wisłę na czele oddziału, składającego się z blisko 800 ludzi, posunął się na północ, gdzie za wsią Ryhnicą czekała go zasadzka, którą obejściem wroga z tyłu i dzielnym natarciem kawalerii unicestwił i posunął się ku Jurkowicom. Tu z nastaniem zmroku Czachowski, posuwając się na samym czole kolumny, odsunął się nieco od piechoty; w tę lukę wpadł niespodzianie nieprzyjaciel i odciął go zupełnie od reszty oddziału. To odłączenie się Czachowskiego miało smutne następstwa, gdyż oddział mimo nadludzkich wysiłków i męstwa pozostałych przy oddziale oficerów został rozbity. Czachowski na czele kilkudziesięciu jeźdźców zwrócił się na północ, a nie mogąc dojść do porozumienia ze spotkanymi po drodze oddziałami Eminowicza, Rudowskiego i Gromejki, przeszedł na terytorium województwa lubelskiego, ale wkrótce zawrócił i 5 listopada przeszedł Wisłę pod Solcem, kierując się na Lipsko. Wieczorem stanęli powstańcy polscy we wsi Krempa, położonej może o milę od tego miasteczka. Tutaj rankiem 6 listopada 1863 zaskoczyli ich dragoni rosyjscy, posiłkowani piechotą na wozach. Po zaciętej obronie Czachowski, opuszczony przez część oddziału, z kilkunastu jeźdźcami usiłował wydobyć się z matni. O jakieś 3 km od Krempy dopadnięty przez dragonów, po nowej rozpaczliwej walce poległ.

Rosjanie wywieźli zwłoki bohatera do Radomia, a sprawdziwszy w triumfie tożsamość osoby zabitego, wydali je rodzinie. Został pochowany na wyraźny rozkaz władz rosyjskich na cmentarzu wiejskim w Bukownie. Dopiero w 1937 prochy przewieziono uroczyście do Radomia i pochowano w mauzoleum przed kościołem ojców Bernardynów. W setną rocznicę powstania styczniowego odrestaurowano zniszczony podczas II wojny światowej grobowiec i umieszczono go na placu przy ulicy Malczewskiego, gdzie stoi do dziś.

Czachowski należy do najwybitniejszych wodzów powstania styczniowego. Odważny partyzant, wykonawca poleceń trudnych, uparty żołnierz, surowy przełożony, sam zresztą trochę niekarny, stosował względem wroga prawo odwetu, przez co ściągnął na siebie szczególniejszą jego nienawiść i miano okrutnika. Mimo przekroczenia 53. roku życia, odznaczał się odpornością organizmu na wszelkie trudy i niewygody.

Na podst. Wikipedii

Bitwa Radzanowska 26.05.1863
 
    W okresie niewoli narodowej dochodziło kilkakrotnie do zrywów o charakterze narodowowyzwoleńczym. Jednym z nich było powstanie styczniowe z 1863 r. Stało się ono jednym z najbardziej tragicznych wydarzeń w dziejach naszego narodu. Niezłomna postawa powstańców wpłynęła pozytywnie na kształtowanie patriotycznych postaw kolejnych pokoleń.
    Tereny Puszczy Kozienickiej, zasobne w kompleksy leśne, sprzyjały działaniom zbrojnym powstańców, w szeregi których aktywnie włączali się także chłopi. Ciągłe porażki wojsk rosyjskich spowodowały, że władze carskie z siedzibą w Warszawie postanowiły wysłać przeciw oddziałowi znienawidzonego podpułkownika Kononowicza i Jankowskiego trzy kolumny wojsk. Dwie z nich skierowały się w stronę Warki przez Mnieszew i Górę Kalwarii. Trzecia z rot pułku wołyńskiego gwardii i 50 kozaków z Białobrzegów miała maszerować wzdłuż Pilicy. Czwarta z 6 rot pułku Mohylewskiego, 2 szwadron dragonów i 2 dział pod wodzą płk. Ernortha, miały podążyć w kierunki Radomia.
    W takiej pułapce znalazł się przypadkowo Dionizy Czachowski- jeden z około 800 partyzanckich dowódców powstania styczniowego. Warto nadmienić, że w połowie maja 1863 r. dysponował siłą nie większą niż 400 – 500 ludzi, z przewagą doświadczonych żołnierzy, uzbrojonych w broń armii regularnej. Jego tropem podążał rosyjski pułkownik Bułatowicz z rozkazu Uszakowa. Miał do dyspozycji oddział utworzony z dwóch rat saperskich (ściągniętych zapewne z Białobrzegów). Wyruszył on w stronę Milicy, gdzie 23 maja był widziany Czachowski. W tym czasie wzdłuż Pilicy powracał z pościgu za Drewnowskim silny oddział generała Radena. W Szydłowcu i Odrzywole Bułatowicz wzbogacił się o trzy i pół raty piechoty, szwadron i 50 huzarów. Prawdopodobne jest, że przyłączyła do niego tylna straż gen. Radena. W taki sposób ścigał „czachowczyków” do 26 maja.
    Z raportu Czachowskiego wynika, że jego oddział wyruszył z Kuźnicy o północy 24 maja. Mijając Przysuchę, dotarł do Goździkowa. Tu nastąpił dłuższy odpoczynek, gdyż dalszą drogę przez Rusinów, Potworów, Bukówno do Radzanowa oddział przebył na wozach. W Radzanowie był o godzinie 2 w nocy 26 maja. W pobliskim lesie rozłożono obóz. Gdy powstańcy zdążyli coś zjeść i trochę odpocząć, straże zaalarmowały strzałami o zbliżaniu się nieprzyjaciela.
    Oddział powstańczy Czachowskiego liczący około 440 osób (3 kompanie piechoty i strzelców, 50 kosynierów i 19 kawalerzystów) został zaatakowany z zaskoczenia przez wojska Bułatowicza. W lesie pomiędzy Radzanowem a Smardzewem w liczbie około 1300 żołnierzy (tak podaje Czachowski).
    Wobec przeważającej siły wroga walki toczyły się na przestrzeni kilku kilometrów (Branica, Pierzchnia, Jakubów, Chruściechów, Stawiszyn, Sucha, Kamień). Cały oddział bił się w pierwszej linii z wyjątkiem rezerwy. Dowódca sił powstańczych zarządził odwrót. Środek kolumny był osłaniany przez strzelców pod wodzą majora Dolińskiego, na prawym skrzydle bronił się przed dragonami major Rogojski ze swą kompanią, a na lewym kompania kapitana Rudowskiego.
    Podczas odwrotu wywrócił się wóz z kosami, który zagarnęli dragoni po 3-krotnej nieudanej próbie odzyskania „łupu” przez Polaków. Czachowski, mimo zaskoczenia, wykonał odwrót bez popłochu, skierował się w stronę Kadłubka, gdzie zebrał oddział w całości i udał się w kierunku Gorynia. Tu odpoczął i 28 maja podążył do Kozienic szlakiem Kononowicza.
Bitwa Radzanowska trwała 8 godzin (1300 – 2100).
Straty Rosjan – 50 poległych, około 100 rannych.
Straty Polaków – 23 rannych i poległych.
Bitwę tę można potraktować jako sukces Polaków, o jej wyniku zdecydowało doświadczenie „czachowczyków”, odwaga, dyscyplina zahartowanych powstańców i talent dowódcy.
    Mogiły powstańców znajdują się „pod bukami”, a więc w miejscu, gdzie rozpoczęła się bitwa. Drzewa te są niemymi świadkami tamtych walk, symbolem zwycięstwa, ale i ludzkiej tragedii.
    Na zakończenie warto dodać, że oddział Dionizego Czachowskiego widziano ponownie na naszym terenie 7 czerwca 1863 r. podczas przejścia trasą Warszawa – Radom – pod Białobrzegami.

na podst. 
http://www.bitwaradzanowska.one.pl

Wójt gminy zaprasza

Sławomir Kruśliński

Przyjęcia interesantów:
pon. 12.00 do 17.00

Urząd Gminy Radzanów

Radzanów 92 a
26-807 Radzanów
tel.: 48 613-63-62
fax: 48 613-63-62 wew. 28
e-mail: gmina@radzanow.pl

Zobacz również

wersja językowa

Kalendarz

grudzień 2017
Pn
Wt
Śr
Cz
Pt
So
Ni
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31

Zegar

  • :
  • :
Akceptuję

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.